Artykuły

Biologizacja

Biologizacja to stosowanie i wdrażania takich technologii, które nie naruszają bioróżnorodności. To zastosowanie praw i procesów biologicznych zachodzących w organizmach żywych w różnych dziedzinach gospodarki.

Dlaczego biologizacja? Szukaliśmy takiego słowa, które w pełni oddawałoby sens działań nakierowanych na ochronę bioróżnorodności, rozwój naturalnego rolnictwa i realizację koncepcji jednego zdrowia. Podział na konwencję i ekologię nie odzwierciedla realiów współczesnego rolnictwa. To porządek prawa i legislacji oderwany od potrzeb polskiej wsi. Chcielibyśmy by konwencją stała się ekologia, by środki dopuszczone do rolnictwa ekologicznego mogły być z powodzeniem stosowane również w uprawach przemysłowych, czy dużych hodowlach zwierząt.

Biologizacja mieści w sobie zarówno problemy badawcze, jak i definicję konkretnych rozwiązań. Prof. Lesław Zimny, jako pierwszy zdefiniował BIOLOGIZACJĘ ROLNICTWA w Encyklopedii Ekologiczno-Rolniczej Dolnośląskiej Biblioteki Cyfrowej UP: „to operowanie w rolnictwie głównie biologicznymi czynnikami plonotwórczymi (komposty, obornik, biopreparaty, racjonalne płodozmiany, fitomelioracje, wysokoplenne odmiany odporne na agrofagi, retencja azotu biologicznego z roślin motylkowatych) w celu wyprodukowania zdrowszej żywności i ochrony środowiska.”

Biologizacja to gospodarowanie z poszanowaniem i z zastosowaniem praw natury. Nie proponujemy powrotu do pługa i kosy, choć takie sentymenty w nas tkwią. Proponujemy by rolnictwo traktować szerzej, a nie wyłącznie jako dział gospodarki produkujący żywność. Jak pisze prof. dr hab. Jerzy Wilkin: „Jedną z największych ułomności ekonomii jest niedocenianie tego, co nie jest wartościowane czy wyceniane przez rynek, a co jest ważną wartością dla jednostek i społeczeństw.” Wieś jest właśnie taką wartością.

Rolnik – wytwórca, czy producent?

Rolnictwo to nie tylko słupki i wykresy, import, czy eksport. Rolnictwo nie dotyczy tylko wsi. To sposób gospodarowania ziemią, jakość żywności, stan środowiska – to wszystko, co współdecyduje o naszym zdrowiu. W latach 60’ wieś miała podnieść produktywność, by zlikwidować głód na świecie. Wprowadzono chemię syntetyczną oraz wyhodowano nowe, wysokoplenne odmiany pszenicy, ryżu i kukurydzy. Nie przewidziano jednak nieodwracalnych skutków społecznych i środowiskowych jakie przyniesie taka polityka. Chemizacja, uprawy monokulturowe, zanik bioróżnorodności, zanik małych rodzinnych gospodarstw na rzecz wielkoobszarowych przedsiębiorstw. Rolnik przestał uprawiać ziemię, zaczął produkować rośliny i zwierzęta, a rolnictwo stało się przemysłem. A przecież rolnik, podobnie jak lekarz, to zawód zaufania publicznego. Dysponuje on i gospodaruje jednym z najcenniejszych ekosystemów – glebą.

Dacian Ciolos – były Europejski Komisarz ds. rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich mówił o potrzebie nowego partnerstwa pomiędzy zurbanizowanym światem a rolnictwem, opartym właśnie na zaufaniu pomiędzy rolnikami a mieszkańcami Europy. Jego podstawę stanowić musi przekonanie, że rolnictwo dostarcza żywności bezpiecznej przy równoczesnym poszanowaniu praw natury i jej zasobów. W końcu, jak mówił komisarz – ostatecznymi beneficjentami Wspólnej Polityki Rolnej są obywatele Unii Europejskiej. Nowa, wspólna polityka rolna UE ma zapewnić ponad 500 milionom konsumentów żywność i w dłuższej perspektywie realne bezpieczeństwo żywnościowe, a rolnikom, których w 28 państwach członkowskich żyje ponad 14 mln – godziwe życie.*1* To rolnicy, odpowiadają za utrzymanie w zdrowiu i dobrym stanie gleb, różnorodności biologicznej i bogactwa krajobrazów. To wszystko ma zasadnicze znaczenie nie tylko dla jakości naszego życia i zdrowia, ale także dla przyszłych pokoleń.

Zapóźniony, czyli taki, który nie nadąża

O polskim rolnictwie od dawna mówi się, że jest zapóźnione. Nie nadąża za światem Zachodu, za nowymi technologiami, jest rozdrobnione i niewydajne. Ale czy tak jest rzeczywiście? Czy może to, co badacze nazywają zapóźnieniem, stanowi nasz kapitał?

Intensywny rozwój gospodarczy Europy zmienił europejskie rolnictwo. Wprowadzenie chemii początkowo wpłynęło na obniżenie kosztów produkcji oraz na wzrost wydajności. Jednak wiele lat chemizacji zdegradowało gleby, zanieczyściło wody oraz obniżyło jakość płodów rolnych. Dziś tendencje w Europie i na świecie odwracają się.

Coraz częściej wraca się do wytwarzania żywności metodami tradycyjnymi, w zgodzie z naturą. Stosowane w Polsce tradycyjne metody produkcji, ze stosunkowo niskim zużyciem środków chemicznych, stawiają jakość naszej żywności na czołowych miejscach w Europie. Polskie rolnictwo w niewielkim stopniu dotknęły też choroby zwierząt gospodarskich (pryszczyca, BSE i ptasia grypa). Pewne elementy zapóźnienia polskiego rolnictwa mogą więc okazać się jego atutem, np. w kontekście rozwoju rolnictwa ekologicznego i produkcji zdrowej żywności o wysokich walorach smakowych.

Zrozumieć politykę Unii Europejskiej. Rolnictwo, Bruksela 2014, s. 3.

To, co badacze polskiej wsi i analitycy gospodarki nazywają „zapóźnieniem”, czyli m.in. rozdrobnienie agrarne, czy tradycyjne metody uprawy i chowu, były i nadal są naszym cennym kapitałem. Tylko, jak przekonać rolników do tego, że największą innowacją i najlepszą inwestycją jest próchnica, że biologizacja i naturalne technologie to nie wyższe nakłady finansowe, a wyższa jakość płodów rolnych?

Nadążać, czy podążać?

Nasza działalność opiera się na ciągłym dialogu z rolnikami i przedsiębiorcami. Podczas spotkań, konferencji i szkoleń staramy się przekonać, że nie warto już gonić zachodniego modelu rolnictwa. Europa zmienia bowiem kierunek. Na podstawie europejskich doświadczeń wypracujmy zatem swoją drogę. Dla nas, tą drogą jest biologizacja.